Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Rozłączeni - lecz jedno o drugim pamięta; pomiędzy nami lata biały gołąb smutku i nosi ciągłe wieści. Wiem, kiedy w ogródku, wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta. Wiem, o jakiej godzinie wraca bólu fala. Wiem, jaka ci rozmowa ludzi łzę wyciska. Tyś mi widna jak gwiazda, co się tam zapala i łzę różową leje, i skrą siną błyska. A choć mi teraz ciebie oczyma nie dostać, znając twój dom - i drzewa ogrodu, i kwiaty, wiem, gdzie malować myślą twe oczy i postać, między jakimi drzewy szukać białej szaty. Ale ty próżno będziesz krajobrazy tworzyć, osrebrzać je księżycem i promienić świtem: nie wiesz, że trzeba niebo zwalić i położyć pod oknami, i nazwać jeziora błękitem. Nie wiesz, że gdzieś daleko, aż u gór podnóża, za jeziorem - dojrzałem dwa z okien światełka. Przywykłem do nich, kocham te gwiazdy jeziora, ciemne mgłą oddalenia, od gwiazd nieba krwawsze, dziś je widzę, widziałem zapalone wczoraj, zawsze mi świecą - smutno i blado - lecz zawsze… A ty - wiecznie zagasłaś nad biednym tułaczem; lecz choć się nigdy, nigdzie połączyć nie mamy, zamilkniemy na chwilę i znów się wołamy. Jak dwa smutne słowiki, co się wabią płaczem. 

— Juliusz Słowacki

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl